Polacy jako jedyni świętują klęski

Jeśli przyjrzeć się historii Polski i rocznicom ważnych, historycznych wydarzeń, które Polacy obchodzą, to łatwo zauważyć, że większość z nich jest niestety klęskami. Wynika to poniekąd z dramatycznej historii Polski, a poniekąd z naszej (zresztą przez historię ukształtowaną) mentalności. Od czasu zaborów funkcjonuje u nas coś takiego, jak chwalebna klęska. Wieloletnie w naszej historii byliśmy zmuszeni do podtrzymywania naszej wiary w zwycięstwo, mimo ponoszenia kolejnych klęsk i mimo miażdżącej przewagi wroga. Gdyby nie ona, musiałaby się załamać wiara nie tylko w wygraną, ale w ogóle w sens walki, a tym samym byłaby niejako splamiona pamięć tych, którzy polegli w naszej sprawie. Ta – można ją chyba tak nazwać – tradycja, trwa poniekąd i dziś. Świętujemy rocznice kolejnych powstań, zazwyczaj będących klęską. Świętujemy też początek drugiej wojny światowej dużo „głośniej”, niż jej zakończenie, lub zakończenie pierwszej wojny światowej, która przecież wiązała się z odzyskaniem niepodległości.

Add Comment